Gaude Maria

O. Pio i Najświętsze Serce Pana Jezusa

O. Pio i Najświętsze Serce Pana Jezusa

 

San Giovanni Rotondo, 21 IX 1977

(fragment homilii)

[…]

Według wspaniałej encykliki Piusa XII „Haurietis aquas in gaudio”, poświęconej kultowi Serce Boże jest symbolem, znakiem potrójnej miłości: duchowej i Boskiej, czyli takiej, jaką żywi Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, i ludzkiej miłości, czyli takiej, jaką człowiek odczuwa w swoim wnętrzu.

Kult miłości Jezusa wobec Ojca i nas jest zarazem kultem samej miłości Jezusa, stanowiącym naszą odpowiedź, gdyż miłością płaci się za miłość. Ten kult odnosi się do Osoby Jezusa, która jest pojmowana jako miłość w różnych aspektach: w uczuciowym, wewnętrznym i doskonałym ludzkim życiu. Serce Jezusa stanowi centrum Jego Osoby, jest wewnętrznym źródłem, z którego wytryskują Jego myśli, uczucia, słowa i dzieła; jest Ono kluczem dla wszystkich dogmatów, wyjaśnieniem wszystkich tajemnic, nadaje głębokie znaczenie każdemu słowu Ewangelii, gdyż wszystko opromienia i rozpala Jego miłość. Dlatego też Papież Pius XI napisał w encyklice „Miserentissimus Redemptor”: „Serce Jezusa stanowi kompendium całej  religii katolickiej.

Nie jest więc to tylko jeden z kultów, ale stanowi on duszę wszelkiej pobożności. Nie jest to jakaś forma pobożności sentymentalnej, gdyż kult ten angażuje do naśladowania cnót Najświętszego Serca, a zwłaszcza miłości do Ojca niebieskiego i do braci aż do wielkodusznej ofiary, aż do heroizmu całkowitego i oddania się i poświęcenia. To nie jest jakaś pobożność zewnętrzna, wykonywana na pokaz wobec istniejących problemów społecznych, gdyż zmierza do ustanowienia w sposób trwały społecznego Królestwa Serca Chrystusa, które jest królestwem sprawiedliwości, miłości i pokoju.

O tym wszystkim dobrze wiedział o. Pio dzięki pełnemu i głębokiemu poznaniu intelektualnemu i przedziwnemu osobistemu doświadczeniu bóstwa i najświętszego człowieczeństwa Chrystusa. Oczywiście wiedział, jakie miejsce zajmował św. Franciszek w dziejach kultu Serca Bożego, wiedział co objawił Pan Jezus św. Małgorzacie Marii Alacoque w wizji w dniu 4 października, w uroczystość św. Franciszka z Asyżu w 1673 r. Oto co napisała święta: „Pan mi pozwolił zobaczyć tego wielkiego Świętego, przyodzianego niewypowiedzianym wprost blaskiem i światłem, i wyniesionego do najwyższego stopnia chwały, ponad wszystkich Świętych, gdyż w swoim życiu odznaczał się wielkim nabożeństwem do Męki Pańskiej: pobożność ta przyciągnęła, go do Jezusa, Boskiego i Ukrzyżowanego Oblubieńca, który wycisnął na ciele Świętego pięć swoich ran, aby w ten sposób uczynić go jednym z największych miłośników swego Serca”.

U o. Pio kult i nabożeństwo do Najśw. Serca P. Jezusa ujawniły się jako mistyczne zjednoczenie, wierne naśladowanie, miłosne wynagrodzenie, ufne wzywanie Jego pomocy.

2. Mistyczne zjednoczenie

O. Pio realizował to wewnętrzne zjednoczenie się z Najświętszym Sercem Jezusa nade wszystko poprzez żywą wiarę, która ożywiała całe jego życie, była natchnieniem dla jego modlitwy, którą wspierała wprost heroiczna jego pokuta.

Ponadto o. Pio żył w zjednoczeniu z Najświętszym Sercem Bożym rzeczywiście obecnym w Eucharystii. Ileż on spędził godzin na milczącej adoracji przed Najświętszym Sakramentem, gdy klęczał na chórowym balkonie tej bazyliki, na swoim ulubionym miejscu, w kąciku, który fizycznie był najbliżej ołtarza i Sanctissimum.

A jakże były pełne ekstatycznego spojrzenia jego oczy, gdy z miłością kontemplował świętą Hostię, unoszoną bardzo wolno w monstrancji do góry, by błogosławić nie tylko lud w czasie wieczornego nabożeństwa, ale cały świat!

I w tej chwili prosił on, by strumienie Łaski i łask wytrysnęły z eucharystycznego Serca, dając łaskę nawrócenia grzesznikom i sprawiając pociechę cierpiącym, uświęcenie dusz Bogu poświęconych, aby przyczyniały się do dobra Kościoła i zbawienia wszystkich ludzi. Pragnę z przyjemnością przypomnieć w tej chwili słowa ogromnie podnoszące na duchu, które wychodziły wprost z Serca Bożego, a O. Pio je powtarzał: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28).

Najbardziej intensywne było jego zjednoczenie Z Sercem Jezusa w czasie odprawiania Mszy św. To była szczególna chwila, w której o. Pio w całej pełni  uczestniczył w Męce Pana i którą przeżywał z ogromnym przejęciem. Męka Pańska była potrójna: Męka w ciele – biczowania, ukrzyżowania i śmierci, Męka upokorzenia – wyrażona w niesławie skazania na śmierć i to śmierć krzyżową; było to upokorzenie przewidziane dla niewolników i najgorszych złoczyńców oraz Męka Serca – zwłaszcza w Getsemani i na Krzyżu przez zdradę Judasza, ucieczkę Apostołów, niewdzięczność ludu oraz [męka - przyp. red.] płynąca ze świadomości, że będą dusze, które mimo tej ofiary i tak zostaną skazane na karę piekła. I o. Pio w czasie odprawiania Mszy św. przeżywał tę potrójną Mękę Jezusa, ale w sposób szczególny Mękę Serca Bożego, Jego odczucia, smutek i konanie.

To wszystko przenosiło Go w najwyższe sfery duchowych przeżyć poprzez zjednoczenie się jego serca z Sercem Jezusa. Było to oddanie miłości, które stawało się także zjednoczeniem, osiągając w ten sposób najwyższe stopnie mistyki i przenikając w najwyższym stopniu w tajniki spotkania stworzenia ze Stwórcą. Sam o. Pio przyznał się do tego wspaniałego i przedziwnego przeżycia, co już kiedyś powiedziałem, ale powtórzę jeszcze raz ku memu najwyższemu podziwowi i zbudowaniu. W jednym z listów z dnia 18 kwietnia 1912 r. czytamy takie słowa: „Po odprawieniu Mszy św. oddaję się wraz z Jezusem dziękczynieniu za łaski. O, jakże była to słodka rozmowa z Rajem tego ranka! Byłem w takim stanie, że choć chciałem doświadczyć i opowiedzieć wszystko, to jednak nie mogłem… Serce Jezusa i moje — darujcie to wyrażenie — zlały się razem. Nie było już dwóch serc, ale było tylko jedno serce. Moje serce znikło jak jedna kropla wody, która gubi się w morzu. Jezus był mi Rajem i Królem. Była we mnie taka intensywna i głęboka radość, że nie mogłem się powstrzymać: łzy największej rozkoszy spłynęły mi na policzki... Kiedy Raj zstępuje do jakiegoś serca, to wówczas to serce udręczone, wygnane, słabe i śmiertelne nie może już więcej wytrzymać bez płaczu".

3. Wierne naśladowanie

Zjednoczenie prowadzi do naśladowania. O. Pio jest przykładem przyjęcia mocnego i słodkiego zaproszenia Pana Jezusa: „Weźcie Moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo Moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie (Mt 11, 29-30).

a) Pokora

Pokora o. Pio ujawniała się wspaniale w wielu sytuacjach jego życia. Można ją było łatwo dostrzec przede wszystkim w duchu doskonałego posłuszeństwa zakonnego, okazywanego przełożonym Zakonu; o. Pio był gotów okazywać pogodne podporządkowanie się wszystkim rozporządzeniom przychodzącym z Rzymu, także i wtedy, gdy one były wymagające i poddawały go ciężkiej próbie. Jak wiemy, potwierdził to aktem posłuszeństwa, gdy przez dwa lata pozbawiono go możliwości wykonywania funkcji kapłańskich (1931-1933) ku jego goryczy i smutkowi.

A jakaż wielka pokora bije z jego listów, pisanych do kierowników duchownych, w których jak dziecko otwiera się z całą szczerością ducha prosząc dość często w sposób dramatyczny, o światło i umocnienie w straszliwych doświadczeniach wewnętrznych i przerażających atakach szatana.

Był nadzwyczaj pokorny wobec wszystkich zjawisk i darów nadzwyczajnych, które otrzymał od Pana jak dar ekstazy, bilokacji, uzdrawiania i poznania tajników serc; niczego sobie nie przypisywał, ale wszystko uznawał za dar Boga. Za wszystko dziękował Bogu i pośrednictwu Najświętszej Maryi Panny. Wspomnijmy tylko wielki dar stygmatów: nie tylko że nie starał się o jakieś ludzkie względy, ale uważał, że są one dla niego powodem do zawstydzeni. Prosił o łaskę, by znikły, „te zewnętrzne znaki", mówiąc: „muszę zdać  sprawę przed Panem za ten ogromny dar".

Kto potrafi poznać dogłębnie ludzkie serce w jego przerażającym instynkcie pychy i chęci do realizacji wielkich dzieł, ten powinien jeszcze bardziej podziwiać o. Pio, który niczego sobie nie przypisywał, żadnej zasługi w budowaniu choćby tej bazyliki ku czci Najświętszej Maryi Panny Łaskawej i opatrznościowego dzieła w postaci szpitala „Domu Ulgi w Cierpieniu".

Siedziałem blisko o. Pio w dniu 5 maja 1956 r., gdy w obecności kardynała Lercaro i innych wysokich osobistości, przybyłych z całego niemal świata, dokonano uroczystego otwarcia tego szpitala. Pod niebo wychwalano i podziwiano to dzieło w przemówieniach wówczas wygłoszonych. Nie brakło też oklasków, wyrażających uznanie. I widziałem, jak o. Pio skłonił głowę, był skupiony tak, jakby był głuchy na te oklaski. I pomyślałem sobie: „oto pokorny O. Pio w całej chwale". I wówczas z wielką pokorą padły słowa szczerości: „Dom Ulgi w Cierpieniu jest ukończony. Dziękuję dobrodziejom z całego świata, którzy współpracowali w tym dziele. Jest to stwórcze dzieło Bożej Opatrzności, która przy waszej pomocy tego dokonała. Teraz wam je przedstawiam. Wysławiajcie i uwielbiajcie razem ze mną Pana!"

 Uczyniono jeden krok na tej drodze. Nie ustawajmy, ale odpowiedzmy na wezwanie Boże, mając na uwadze dobro. Niech każdy wypełni swoją powinność. W nieustannej modlitwie nieużytecznych sług Pana naszego Jezusa Chrystusa, z wielką i serdeczną miłością, obejmującą wszystkich ludzi cierpiących, kierujmy się do nich, ukazując im miłosierdzie Ojca niebieskiego. Z pokorą ducha i sercem wzniesionym ku górze idźmy naprzód! Mogła rodzić się pokusa ludzkiego zadowolenia także z innego faktu o doniosłym znaczeniu: gdy widziało się ludzi, którzy zginali kolana przed spowiednikiem i Ojcem duchownym, gdy klękali przed nim sławni ludzie ze wszystkich sfer kościelnych: zakonnicy, kapłani, biskupi, arcybiskupi i kardynałowie; sławni ludzie, przychodzący z odległych krain i narodowości, wszyscy pragnący od niego otrzymać rozgrzeszenie, słowo pociechy, światła i nadziei. Wobec tzw. „wielkich tego świata" o. Pio zachowywał zupełną obojętność na oznaki czci, gdyż zwykł był patrzeć na nich jako na dusze, które potrzebują oczyszczenia, uświęcenia i zbawienia.

b) Słodycz

Przykładna, budująca i wzruszająca była pokora o. Pio. Wydaje się natomiast, że w sposób mniej widoczny ujawniała się inna cnota, właściwa Sercu Jezusowemu, której jest ono wspaniałym wzorem: łagodność – słodycz. Ci bowiem, którzy doświadczyli jego twardej i surowej postawy, skarżyli się z tego powodu. Łatwo jest jednak bronić o. Pio, dokonując pewnych uściśleń.

To właśnie Jezus powiedział: „Uczcie się Ode Mnie bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29), odnosząc się wprost z niezrównaną dobrocią, cierpliwością i słodyczą do dzieci, chorych, do skruszonych grzeszników. Tenże sam Jezus, uniesiony gniewem, wyrzucił przekupniów ze świątyni, pysznych uczonych w Piśmie i faryzeuszów nazwał hipokrytami, grobami pobielanymi, plemieniem żmijowym (por. Mt 23, 13-33), a Piotrowi powiedział: „Zejdź mi z oczu, szatanie! Jesteś mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16, 23).

Fakt, że o. Pio reagował gwałtownie wobec tych, którzy przychodzili do niego z ciekawości, których nie prowadziła do sakramentu pokuty szczera wola porzucenia grzechu, że nawet zdawał się być fanatyczny wobec tych, którzy potrzebowali napomnienia, wcale nie przeczy jego dobroci, łagodności i słodyczy. Ponadto zakładając, że taki wybuch gniewu mógłby wskazywać na brak doskonałości, godzi się przytoczyć zarzut, jaki pewien człowiek postawił o. Pio jako swemu kierownikowi duchowemu. O. Pio odpowiedział: „niech cię nie zraża taki wybuch nieopanowania. Jeśli Pan nie da ci łaski trwałej i nieustannej słodyczy, to dlatego, by pozostawić ci podstawę do ćwiczenia się w pokorze. Za każdym razem, gdy panowanie nad sobą zdaje ci się wymykać spod kontroli, okazuj się w duchu pokuty dwakroć razy łagodniejszy". Domyślny syn duchowy starał się ze wszystkich sił posiąść w całej pełni cnotę słodyczy (łagodności) i przedstawił sprawę swoich wysiłków „najdroższemu ojcu" pisząc: „Wydaje mi się, że Pani słodycz idzie powoli naprzód, ale to nie znaczy, ze jestem już całkowicie zadowolony. Nie chcę tracić ducha. Mój ojcze, uczyniłem tyle obietnic Jezusowi i Maryi! Przy ich pomocy pragnę posiąść tę cnotę i obiecałem także ustalić przedmiot moich stałych medytacji. Widzisz więc, ojcze, że wcale nie jestem obojętny w praktykowaniu tej cnoty. Wspomagaj mnie i innych swoimi modlitwami".

Z przyjemnością mogę dzisiaj potwierdzić dane świadectwo cichości I słodyczy serca o. Pio, tak jak to mogłem podziwiać przy każdym spotkaniu z nim, i to nie tylko w odniesieniu do mojej osoby, ale także widząc jego postawę wobec grzeszników, osób dalekich od wiary, włącznie z tymi, którzy byli poza Kościołem.

Niezapomniany był i pozostaje dla mnie jego serdeczny uśmiech, pełen życzliwości, świetlany i promienny. Było to odbicie uśmiechu Serca Jezusa, serca przepełnionego miłością wobec wszystkich ludzi i pełnego miłosierdzia wobec marnotrawnego syna. Kończę ten drugi punkt naszego rozważania stwierdzeniem, że w naśladowaniu Serca Jezusa o. Pio ujawniał zawsze głęboką pokorę. Pewnego razu zwrócił się do przełożonego klasztoru, którego zwyczajnie darzył głębokim szacunkiem tymi słowy: „Synu mój, wiedz o tym, że jestem największym grzesznikiem na świecie". Sekret swojej słodyczy serca ujawnił Ojcu duchownemu, któremu napisał: „Jezus jest samą słodyczą i chce ją przelać do mojego serca".

4. Miłosne wynagrodzenie

Mistyczne zjednoczenie – wierne naśladowanie ‒ miłosne wynagrodzenie, oto cechy życia duchowego o. Pio. Istotnym elementem kultu Serca Bożego jest wynagrodzenie. Oczywisty jest motyw: ponieważ miłość Jezusa jest zapoznana a nawet obrażana, ten kult stara się pociągnąć gorliwe dusze do wielkodusznego wynagrodzenia.

W modlitwie Mszy św. o Najświętszym Sercu Pana Jezusa czytamy: „Boże, Ty w Sercu Twojego Syna, zranionym naszymi grzechami, dajesz nam niewyczerpane skarby miłości, spraw, abyśmy składając Mu hołd naszego oddania, wypełniali również obowiązek godnego zadośćuczynienia”.

Wspaniała to była myśl artysty rzeźbiarza, który na monumentalnej Drodze Krzyżowej, przy piątej stacji wyrzeźbił postać o. Pio jako Cyrenejczyka. Wiadomo, że została napisana wielka biografia o. Pio pod znamiennym tytułem: „Un Cireneo per tutti” (Jeden Cyrenejczyk za wszystkich). I rzeczywiście, o. Pio całe swoje życie uczynił wspaniałym aktem wynagrodzenia za niewdzięczność tak wielu odkupionych Krwią Chrystusa, za bluźnierstwa i obrazę, nad czym to Serce tak ubolewało, w wielkim objawieniu danym św. Małgorzacie Marii Alacoque, błagając Ojca o przebaczenie i miłosierdzie dla wszystkich grzeszników, o zbawienie dla wszystkich łudzi.

Uczestnictwo w Chrystusowym akcie wynagrodzenia dokonywało się przez modlitwę, a głównie przez duchowe i fizyczne cierpienia. Były to cierpienia duchowe, związane z sytuacją jego życia, przepełnionego troskami i utrapieniami wszelkiego rodzaju. Były to także cierpienia fizyczne w postaci chorób, wyczerpującego trudu, gdy spowiadał, a nade wszystko w postaci męczeństwa stygmatów, które nosił na swoim ciele przez równe 50 lat. Pięćdziesiąt lat z Jezusem między Getsemani a Kalwarią, pięćdziesiąt lat życia człowieka, który pragnął uczestniczyć w cierpieniach Boskiego Serca i niejako przejąć je na siebie, ofiarując samego siebie jako żertwę miłości, wynagrodzenia i zadośćuczynienia. W liście z dnia 20 września 1912 r. o. Pio pisał do swego kierownika duchowego: „Jezus wylał tyle łez (i widzę), że On wylewa je każdego dnia, a przyczyną jest niewdzięczność (wobec Jego miłości). Jezus sam wybiera dusze, a wśród nich i mnie — choć nie mam żadnych zasług — bym stał się Jego pomocnikiem w wielkim dziele dokonywania dzieła ludzkiego zbawienia. I im bardziej te dusze cierpią bez żadnej pociechy, tym bardziej zmniejszają się cierpienia dobrego Jezusa: Oto i powód, dlaczego pragnę cierpieć zawsze i bez żadnej pociechy; i stąd też płynie moja radość. Zdaje mi się, że słyszę słowa św. Pawła Apostoła, który woła: „Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku" (2 Kor 7, 4).

5. Ufne wzywanie pomocy Serca Bożego

W liście skierowanym do pewnej córki duchownej o. Pio pisał: „Nie polegaj nigdy na sobie, gdy nadejdą nawałnice, ale całą swą ufność złóż w najsłodszym Sercu Jezusa. Módl się usilnie o święte i rychłe zjednoczenie z Najświętszym Sercem Jezusa”.

Duszom, którymi kierował, radził, by przede wszystkim w swoim duchowym rozwoju starały się żyć głębokim nabożeństwem do Bożego Serca. Gdy nadchodziły nawałnice, które krzyżem znaczyły jego istnienie, a także i wiadomości ze świata, które polecano jego modlitwie, on te wszystkie prośby składał niejako w Najświętszym Sercu Jezusa, które było całą jego ufnością i nadzieją. To właśnie z tej głębokiej wiary wynikła praktyka codziennej modlitwy, zwanej „Koronką, czyli skuteczną nowenną do Najświętszego Serca Pana Jezusa”. Dlaczego „skuteczna”? Dlatego, że była oparta na uroczystym stwierdzeniu i obietnicach Jezusa, podanych w Ewangelii. Obietnice te odnoszą się do porządku duchowego łaski, która nie zna ograniczeń, gdy chodzi o uświęcenie i zbawienie dusz, a oczywiście spełnienie tych obietnic jest uwarunkowane w doczesnym porządku łaski — bo to zależy od planów i woli Bożej, wedle których wszystko winno służyć większemu naszemu dobru i w czasie i w wieczności.

Wielu z was zna i odmawia tę „Koronkę”. Pozwólcie, że przeczytam ją dla tych, którzy jej nie znają, zachęcając ich, by starali się ją odmawiać każdego dnia dołączając modlitwę o wyniesienie na ołtarze o. Pio[i]. Oto tekst tej „koronki”:

I. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę mówię wam: proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a otworzą wam”, wysłuchaj mnie, gdy pukam, gdy szukam, gdy proszę o łaskę… (Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu).

Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.

II. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę mówię wam: o cokolwiek prosić będziecie Ojca w imię Moje, da wam”, wysłuchaj mnie, bo oto proszę w imię Twoje o łaskę… (Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu).

Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.

III. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę mówię wam: niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą”, wysłuchaj mnie, bo zachęcony Twoimi słowami proszę o łaskę… (Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu).

Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję.

O słodkie Serce Jezusa, dla ciebie jedno jest tylko niemożliwe, a mianowicie, nie mieć litości dla strapionych; okaż litość nad nami, biednymi grzesznikami, i udziel nam łaski, o którą Cię prosimy przez bolesne i Niepokalane Serce Maryi, przez Twoją i naszą czułą Matkę. Amen.

Witaj Królowo...

Święty Józefie, przybrany Ojcze Jezusa, módl się za nami.

6. Rozmowa z Ojcem

Mistyczne zjednoczenie, wierne naśladowanie, miłosne wynagrodzenie i ufne wzywanie pomocy: oto istotne cechy nabożeństwa o. Pio do Najświętszego Serca Pana Jezusa, które przedstawiłem w tym rozważaniu. Pragnę je zamknąć osobistą rozmową z o. Pio, rozmową pełną poufałości, jak zawsze z nim rozmawiałem podczas osobistych spotkań czy poufnych jego zwierzeń:

Drogi Ojcze Pio, Ty wiesz, że Ojciec św. Paweł VI wypowiedział kiedyś te wspaniałe słowa: „W obliczu wyzwania nienawiści ogłaszamy Krucjatę Cywilizacji Miłości”. Dzisiaj w świecie jest tyle nienawiści: wśród narodów, klas społecznych, ugrupowań i ludzi, którzy mają sprzeczne interesy. Nienawiść rodzi przemoc i śmierć. Chcemy być jedno z Papieżem głosząc „Cywilizację Miłości”. Proszę Cię, najdroższy Ojcze, gdzie możemy nabyć tego ducha, aby nim promieniować na świat? I słyszę jasną i wyraźną twoją odpowiedź: U Najświętszego Serca Pana Jezusa”. Ty ją tam zdobyłeś. Dlatego też stałeś się przedziwnym potwierdzeniem, głosicielem, promiennym szerzycielem tego świata miłości braterskiej, które w swoich niewyczerpanych źródłach posiada Najświętsze Serce Pana Jezusa. Ukształtowane według wzoru Serca Bożego twoje wielkie serce było zawsze pełne miłości do wszystkich: do skruszonych grzeszników, aby obdarować ich łaską, która zbawia; do dusz oziębłych, aby je rozpalić żarem miłości, do dusz gorliwych, aby je skierować na drogi świętości; do chorych, aby dla nich zbudować ten „Dom Ulgi w Cierpieniu"; do rzesz ludzkich, przychodzących tutaj ze wszystkich stron świata, aby je pobłogosławić wielkodusznym i ojcowskim gestem.

Ty rzeczywiście pracowałeś na rzecz „Cywilizacji Miłości” w świecie. I dlatego prosimy Cię: prowadź nadal i dzisiaj, jutro i zawsze tę ewangeliczną misję dla ocalenia ludzkości od eksplozji nienawiści, zgliszcz terroryzmu, od tragedii wojny!

A teraz, gdy trwasz w kontemplacji Serca Jezusa i doświadczasz w całej pełni Jego żaru, gdy jesteś z Nim po wieczne czasy całkowicie zjednoczony w błogosławionym Jego Królestwie, „które jest samą miłością i światłem nie znającym kresu i zachodu”, jak to śpiewa Dante, z całą mocą Twego wstawiennictwa wyjednaj tę największą łaskę, aby u wszystkich ludów i narodów rozszerzyła się, zakrólowała i zatriumfowała w imię Jezusa Chrystusa „Cywilizacja Miłości”.

 

Źródło: Ks. Arcybiskup Paolo Carta, O. Pio i Najświętsze Serce Pana Jezusa, [w:] o. Gracjan F. Majka OFMCap (red.), Z Chrystusem przybity do krzyża. Kraków 1992.

 

 

 


[i] O. Pio został kanonizowany 25 lat później, w 2002 r. - przyp. red.