Gaude Maria

O Kościele jako zgromadzeniu niezależnym

O Kościele jako zgromadzeniu niezależnym

Teza: Chrystus Pan ustanowił Kościół jako zgromadzenie niezależne

Teza ta jest pewną i najbliższą wiary. Przeciwnikami jej byli katarowie, albigensi, wiklefici, husyci, protestanci, Quesneliusz i inni. Przez zgromadzenie, czyli stowarzyszenie rozumiemy związek ludzi, zdążających do jednego celu, jak mówi św. Tomasz. Ludzie, w ten sposób złączeni, stanowią to, co powszechnie zowie się jednym ciałem społecznym lub moralnym lub osobą moralną. Trzy warunki są potrzebne do pojęcia zgromadzenia czyli stowarzyszenia ludzkiego:

1) związek pewnej liczby ludzi;

2) cel wspólny czyli dobro wspólne, bo nie każde zgromadzenie ludzi jest już stowarzyszeniem; wszak nikt nie powie o ludziach, znajdujących się w teatrze lub skupionych na ulicy, że są stowarzyszeniem. Używa się tej nazwy o pewnym zgromadzeniu wówczas, gdy osoby zgromadzone zamierzają coś przedsięwziąć połączonymi siłami. To, do czego wspólnie dążą, nazywamy celem wspólnym lub dobrem wspólnym;

3) wreszcie do określenia zgromadzenia potrzeba powagi, władzy, która by do tego wspólnego celu wszystkich połączonych ludzi kierowała jednakowymi drogami. Władza ta prowadzi podwładnych do celu i odwodzi ich od działań przeciwnych temu celowi, przez co utrzymuje jedność pomiędzy stowarzyszonymi.

Ze względu na cel, do którego zmierzają, dzielą się stowarzyszenia na różne gatunki; jeżeli cel jest publiczny, zowie się stowarzyszenie publicznym (jakim jest np. państwo); jeżeli cel jest prywatny, stowarzyszenie zowie się prywatnym (jak np. spółka kupiecka). Następnie stowarzyszenia dzielą się na niezawisłe inaczej zwane doskonałymi, to jest takie, które rządzą się same i wedle własnego zdania wybierają środki, prowadzące je do wytkniętego celu i na zależne, inaczej zwane niedoskonałymi.

Powiedzieliśmy też wyżej, że stowarzyszenie zowie się inaczej osobą moralną. Wyraz osoba oznacza właściwie istotę duchową, która w działaniu swoim jest wolna i może sama rozporządzać swoimi dobrami (czyli jest sui juris). Przenośnie więc nazywamy osobą moralną stowarzyszenie, które nie jest częścią innego, które istnieje samo dla siebie i w postanowieniach swoich jest wolne czyli nie potrzebuje poddawać się woli drugiego. W przeciwnym razie jest ono zawisłym czyli niedoskonałym. To zaznaczywszy, przystępujemy do udowodnienia naszej tezy, a mianowicie, że Kościół jest zgromadzeniem niezależnym od żadnego innego, a w szczególności od państwa, z woli Chrystusa Pana.

1. Wypływa to z celu, jaki ma Kościół i ze środków, jakimi się posługuje, aby ten cel osiągnąć. Celem Kościoła jest zbawienie i uświęcenie ludzi, a środkami są Sakramenty święte i ofiara Mszy św. Otóż zarówno ten cel, jak i te środki są z natury swojej niezależne od jakichkolwiek innych stowarzyszeń, a mianowicie od państwa, którego zadanie jest całkiem odmienne.

2. Wynika to i ze słów Chrystusa Pana, który ustanowił Kościół. Nie oddał On bowiem władzy w tym Kościele monarchom i królom, ale Apostołom, mówiąc do nich: Jako mię posłał Ojciec i ja was posyłam (Jan 20, 21). Im także i ich następcom oddał władzę sprawowania ofiary bezkrwawej, mówiąc (1 Kor. 11, 24): To czyńcie na moją pamiątkę; władzę sprawowania Sakramentów świętych (Jan 20, 22. 23): Weźmijcie Ducha Świętego, których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a których zatrzymacie, są zatrzymane; władzę nauczania (Mt. 28, 19): Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody. Najwyższą zaś władzę nad wszystkimi wiernymi i Pasterzami oddał Piotrowi i jego następcom, mówiąc (Jan 21, 15-17): Paś baranki moje, paś owce moje!

3. Potwierdzają to i Apostołowie swoją działalnością. W myśl Chrystusa Pana ogłaszali oni słowo Boże, chrzcili, zakładali kościoły, z których wszystkie były podległe św. Piotrowi. On zaś upomina wszystkich Pasterzy słowami: Starszych tedy, którzy są między wami, proszę, współstarszy i świadek mąk Chrystusowych, paście trzodę Bożą (1 Piotr. 5, 1-2). Nigdy zaś nie pytali się przy tym władz państwowych o pozwolenie.

4. Wypływa to i ze słów Ojców Kościoła. I tak św. Jan Damasceński (orat. 2. de imag. §. 14) powiada: Cesarze nie mają tej władzy, aby stanowili Kościołowi prawa. Św. Gelazy Papież (ep. ad imp. Anastasium) pisze: Dwie władze rządzą tym światem: powaga święta Papieży i powaga królewska.

5. Poświadcza to i historia wyraźnie, że Kościół od pierwszej chwili swego istnienia uważał się zawsze za zgromadzenie niezawisłe od państwa.

Zarzut 1. Ale powiesz: Kościół nie jest zgromadzeniem niezawisłym, bo nie może skutecznie rozkazywać, wszakże nie ma siły, aby zmusić kogoś do zachowania swoich praw i nie może karać nieposłusznych. Odpowiadamy, że do istoty niezawisłego zgromadzenia nie należy siła fizyczna i możność wywierania fizycznego przymusu. Kościół otrzymał od Chrystusa Pana środki zniewalające moralnie do posłuszeństwa, może nakładać kary, a nawet rzucać klątwy na opornych. Prawda, że w pewnych razach, kiedy te środki nie pomagają, żąda Kościół pomocy od państwa, ale i bez tej pomocy istnieć może (jak w pierwszych wiekach).

Zarzut 2. Wszystkie stowarzyszenia, istniejące w państwie, powinny ulegać jego prawom i dozorowi, bo inaczej będą w nim czynnikiem rozkładowym. Odpowiadamy, że ta zasada nie może stosować się do Kościoła, który nie wywołuje waśni ani rozstroju, ale raczej nakazuje w rzeczach świeckich słuchać prawowitej władzy, który jednak w rzeczach Bożych jest zupełnie od innych władz niezawisły. Zdania protestantów i nowoczesnych liberałów sprzeciwiają się wyraźnym słowom Chrystusa Pana. Wiemy zresztą z historii, jak podupada władza duchowna, kiedy jest poddaną świeckiej; dziś gorliwi pastorowie protestanccy zazdroszczą Kościołowi tego, że zachował dotąd swoją niezawisłość.

Zarzut 3. Sprawy doczesne nie należą wcale do zakresu władzy duchownej, co wynika ze słów Chrystusa Pana: Oddajcież, co jest cesarskiego, cesarzowi. Jeżeli Papieże i Biskupi mieszają się do tych spraw, powodują się żądzą panowania i szkodzą państwu i Kościołowi, bo tracą z oka właściwe jego przeznaczenie.

Odpowiadamy na to, że zasad powyższych nie należy przyjmować w ten sposób, jakoby władza duchowna mogła całkiem dowolnie rozporządzać dobrami ludzi świeckich i domagać się od nich posłuszeństwa w jakiejkolwiek sprawie doczesnej (np. w gospodarstwie albo w nominacji urzędników). Jednakże Kościołowi należy się pewien wpływ także i na urządzenie polityczne i ustawy państwowe dlatego, że te ustawy i że sposób używania dóbr doczesnych może stawiać zapory jego działalności (wiadomo np. ile złego wynika z wolnej sprzedaży „gorących napojów”). Co się zaś tyczy wspomnianej żądzy panowania, trzeba o tym pamiętać, iż Kościół nigdy nie pragnął przywłaszczać sobie praw władzy świeckiej.

Domówienie. Z tego, co powiedzieliśmy, łatwo można wywnioskować, jaki stosunek zachodzi pomiędzy państwem a Kościołem; trzeba tu mieć na uwadze zasady następujące:

1. Dwojaką władzę ustanowił Bóg rodzajowi ludzkiemu: kościelną i świecką, z których jedna jest przełożoną w rzeczach Boskich, a druga w rzeczach ziemskich i świeckich. Że Kościołowi dana jest władza, to wiemy z objawienia; potrzeba zaś władzy świeckiej wypływa z natury ludzkiej, którą Bóg obdarzył takimi własnościami, że człowiek zawsze łączył się z innymi w stowarzyszenia, które nie mogą istnieć bez władzy. Dlatego wyraźnie nakazuje Zbawiciel: Oddajcież tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu (Mt. 22, 21); a św. Paweł mówi: Wszelaka dusza niechaj będzie poddana wyższym zwierzchnościom. Albowiem nie masz zwierzchności jedno od Boga, a które są, od Boga są postanowione (Rzym. 13, 1).

2. Każda z tych władz ma swój zakres oddzielny i jest w tym zakresie niezawisłą od drugiej. Wynika to ze słów Chrystusa Pana: Oddajcież, co jest cesarskiego, cesarzowi; jak też i z celów, do jakich dążą te władze. Celem władzy kościelnej jest szczęśliwość wieczna wszystkich ludzi, a celem władzy doczesnej, szczęśliwość ziemska. Cele te są różne, więc i władze muszą być różne. Dalej stwierdzają to i Sobory. I tak Sobór Lateraneński IV stanowi: Jako chcemy, aby praw kościelnych nie przywłaszczali sobie świeccy, tak też chcieć powinniśmy, żeby duchowni nie przyznawali sobie praw, które mają świeccy. Wreszcie potwierdza to i Leon XIII (Encycl. Immortalis Deus), mówiąc o tych władzach: każda z nich jest w swoim rodzaju najwyższą.

3. Kościół i państwo mają żyć ze sobą w zgodzie i wspierać się wzajemnie. Tak naucza św. Piotr Damiani (epp. l. 3. ep. 6) i wielu innych, a Pius IX potępił zdanie tych, którzy twierdzą, że trzeba rozdzielić Kościół od państwa, a państwo od Kościoła. Leon XIII nazywa to zdanie zgubnym.

4. Ściśle mówiąc, posiada Kościół władzę wyższą od państwa, może poniekąd żądać od państwa pewnej uległości nawet w rzeczach doczesnych. Wynika to z następujących uwag.

a) Stowarzyszenie, które ma cel najwznioślejszy, przewyższa wszystkie inne stowarzyszenia. Cel zaś Kościoła jest najwyższy, bo jest nim zbawienie dusz.

b) Dobra doczesne, jeżeli nie wprost, to przynajmniej ubocznie służą do osiągnięcia naszego celu ostatecznego. Kościół więc powinien mieć przynajmniej pośrednio władzę nad dobrami doczesnymi. Zresztą użycie tych dóbr może być dobre lub złe, o tym sądzi właśnie Kościół; zatem trzeba mu przyznać pewien pośredni wpływ na używanie dóbr doczesnych, które są w rękach państwa i podlegają jego ustawom.
 

Ks. J. Tylka, Dogmatyka katolicka. Część ogólna, Tarnów 1900, s. 269-273, język uwspółcześniono, przypisy usunięto.