Gaude Maria

Apostolat katolicki w duchu św. Maksymiliana

Apostolat katolicki w duchu św. Maksymiliana

Powszechna wielość poglądów, jakie zdominowały Kościół katolicki – poglądów często wewnętrznie sprzecznych – sprawia, że dzieło św. Maksymiliana staje się aktualne bardziej niż kiedykolwiek. Jest to dzieło-oręż w walce z herezją i błędem. Jednak, aby tę aktualność w pełni pojąć i wykorzystać w praktyce, potrzebne jest zrozumienie, na czym polegała wielkość i siła Niepokalanowa – osady stworzonej przez świętego.

Niepokalanów – organizacja Niepokalanej

W 1935 r. Niepokalanów odwiedził o. Maria Józef Bocheński. Jego rozważania pozwalają zrozumieć złożoną naturę tego miejsca oraz dostrzec, co jest warunkiem koniecznym zaistnienia dzieła, w swej istocie, katolickiego. Katolickość Niepokalanowa nie pochodziła jedynie z instytucjonalnej i materialnej przynależności do Kościoła-instytucji, ale z celowości, jaka kierowała działaniem wszystkich jego uczestników.

Pierwszym z wymiarów, jaki dostrzega o. Bocheński, jest wymiar materialny. Zdegustowany „bezstylowością” klasztoru-fabryki, pisze: „Proszę sobie wyobrazić (…) grupę budynków drewnianych, parterowych albo jednopiętrowych, licho pociągniętych wapnem i krytych jakąś rozłażącą się papą; każdy (…) ma inny styl (…); każdy stoi inaczej; (…) beznadziejna pospolitość, atmosfera przedmieścia najgorszego gatunku”[1].

Jednak autor nie zraża się nieestetycznym wyglądem zgromadzenia i już za chwilę dostrzega doskonałość jego formy organizacyjnej: „Niepokalanów jest właśnie ośrodkiem celowej, wytężonej i wspaniale zorganizowanej pracy”. „I pierwsze wrażenie znika bez śladu: pod osłoną grubej bezstylowości kryje się tutaj właśnie niezwykły, wielki styl, zakład przemysłowy, który nie tylko nie zawalił się pod uderzeniem kryzysu, ale jak gdyby go nie było, rozszerzył niesłychanie produkcję i rośnie niemal w oczach”.

Niepokalanów, jako organizacja przemysłowa, kwitł, jednak był to tylko i wyłącznie skutek głębiej osadzonych zależności. Dostrzega to o. Bocheński i po analizie wymiaru materialno-formalnego, idzie dalej, zastanawiając się nad przyczyną sprawczą Niepokalanowa: „Trzeba poza pospolitością otoczenia i potęgą maszyn zobaczyć ludzi i przyjrzeć się owym zagadkowym braciszkom, którzy stworzyli i prowadzą to niezwykłe dzieło – znacznie bardziej jeszcze niezwykłe, jeśli się weźmie pod uwagę sposoby, jakich używają”.

Miarą wielkości Niepokalanowa nie są zatem budynki, maszyny, wygląd, estetyka. Nie jest nim także doskonała organizacja. To wszystko można znaleźć także w świecie niekatolickim. O potędze dzieła św. Maksymiliana decydują konkretni ludzie. Ale nie są to ludzie przypadkowi. Łączy ich bowiem bezgraniczne oddanie celowi, którym jest wypełnianie woli Boga i Niepokalanej: „(…) braciszkowie niewątpliwie składają tu ogromną ofiarę. Składają ją oczywiście «dla Matki Boskiej», z radością i zapałem, w który nie uwierzy nikt, kto ich nie widział”.

Okazuje się, że Niepokalanów w sferze materialnej wcale nie był wzorem doskonałości. Wielkość i znaczenie Niepokalanowa, jego katolickość w pełnym tego słowa znaczeniu, ma swoją przyczynę nie w potędze sfery przyrodzonej, ale w jej absolutnym podporządkowaniu celowi nadprzyrodzonemu: „(…) jeżeli celem Niepokalanowa będzie zawsze tylko zdobycie całego świata Niepokalanej i to jak najprędzej i wszystko w nim, a więc i pracownicy, i rzeczy, w tym tylko kierunku działać będą, prędzej i łatwiej do celu podążać będą, a jeżeli cokolwiek innego się dołączy, rzutkość działania osłabnie”[2], pisał św. Maksymilian.

Celem świętego oraz jego współbraci nie było tworzenie katolickiego czasopisma, katolickiej gazety czy katolickiej drukarni, ale było nim stworzenie apostolatu, który najskuteczniej służyłby Niepokalanej. Jeśli cokolwiek nie było zgodne z tym ideałem, nie miało racji bytu w Niepokalanowie. Służba Matce Najświętszej nie była zatem jakimś sentymentalnym hasłem, ale przyczyną wszystkich innych przyczyn – celem nadrzędnym wszelkich działań uczestników Niepokalanowa.

Apostolat maryjny ratunkiem Kościoła

Z poznania tego ideału płynie dziś ogromna nauka dla wiernych Kościoła katolickiego, którym droga jest sprawa Jego uzdrowienia i jedności. Aby budować skuteczny apostolat nie wystarczy tworzenie dzieł popartych koncesją, jaką daje przynależność instytucjonalna do Kościoła katolickiego. Potrzeba, aby rozumnie wypełniać wolę Pana Boga, a ta jest bardzo jednoznaczna: „Maryja jest Niewiastą pełną chwały, przyobiecaną przez Boga naszym praojcom, opłakującym swój upadek, jako gwiazda światłości i zbawienia” − wyjaśnia ten Boski zamysł św. Maksymilian. Natomiast ignorancją woli Boga jest traktowanie apostolatu maryjnego jako środka pobocznego czy alternatywnego wobec innych dzieł katolickich.

Ojciec Kolbe był świadom, jaka jest przyczyna powszechnego odejścia od apostolatu maryjnego: „Diabeł stara się przy użyciu wszystkich środków przeszkodzić człowiekowi w zwracaniu się do Maryi, ponieważ wie, jak Jej opieka czyni nas niedostępnymi dla jego ciosów i dlatego stara się wmówić w dusze (…) jakoby cześć dla Matki Najświętszej była przesadna”. Dlatego obecnie jedynym ratunkiem dla Kościoła jest całkowite zawierzenie wszelkiej działalności apostolskiej Matce Bożej. W jaki sposób je wypracować?

W czasie swojego pontyfikatu Ojciec święty Pius X odbył taką oto rozmowę z grupą kardynałów: „Co – pytał papież – jest dzisiaj najniezbędniejsze dla naprawy społeczeństwa? – Stawiać szkoły katolickie – rzekł jeden. – Nie. – Pomnożyć liczbę kościołów – dodał drugi. – Nie. – Starać się o doborowych kapłanów – powiada trzeci. – Nie i jeszcze raz nie – odrzekł papież – Najważniejsze jest dzisiaj mieć w każdej parafii garstkę ludzi świeckich, bardzo cnotliwych, oświeconych, odważnych i przejętych naprawdę duchem apostolskim”[3]. Słowa papieża zaskakują swoją radykalnością. Odsuwa on bowiem na dalszy plan wszystkie środki powszechnie uważane za fundamentalne dla katolickiego apostolatu. Na pierwszym stawia natomiast środek bardzo niepozorny, bo nieuchwytny w żaden wymierny sposób.

Mądrzy i święci kapłani są oczywiście ogromnie potrzebni dla szerzenia wiary chrześcijańskiej. Niemniej jednak, błędna jest postawa tych wiernych, którzy sądzą, że mądry i święty kapłan załatwi za nich sprawę zbawienia ich duszy. Nawet najwybitniejszy ksiądz nie jest w stanie pobudzić władz duchowych człowieka, jeżeli on sam nie uczyni pierwszego kroku w tym kierunku. Nawet najświętszy duchowny nie pomoże osobie, która posiadła wszelką wiedzę o nauczaniu Kościoła świętego, jeżeli zabraknie jej pokory i dobrej woli, aby tę wiedzę wykorzystać ku zbawieniu dusz.

Z kolei szkoły i świątynie nigdy same z siebie nie są ani „katolickie” ani „niekatolickie”, ale o ich jakości decydują cele, jakim służą realizujące te dzieła osoby. Szkoła jest tylko bytem formalno-materialnym, pozbawionym władz duchowych, podobnie jak niepokalanowska drukarnia. Kierunek odnowy w Jezusie Chrystusie może instytucjom i społeczeństwu nadać tylko byt zdolny do wyboru dobra za cel własnego działania. A takim bytem jest konkretny człowiek. Tylko cnotliwy, oświecony, odważny i przejęty duchem apostolskim człowiek może tworzyć dzieła z gruntu katolickie, a nie „katolickie” jedynie z nazwy.

Z obserwacji o. Bocheńskiego wynika, że właśnie takie osoby współtworzyły Niepokalanów. Byli to franciszkanie, ale poza regułą św. Franciszka każdy ich ruch, każdą myśl przepajało nadprzyrodzone oddanie Niepokalanej. „Czy przy wszystkich czynnościach mamy o tym oddaniu się pamiętać, że wszystko co czynimy, jest dla Matki Bożej? – Nie, wystarczy, gdyśmy raz ten akt oddania uczynili i jeżeli go świadomie nie zrywamy, to on istnieje, choćbyśmy o tym nie myśleli. Praktyczny przykład: stolarz robi stół na zamówienie. Jednak chociaż on o tym ciągle nie myśli, że robi dla zamawiającego, to i tak stół ten dla niego robi. Gdy raz oddamy się Niepokalanej na własność, to oddanie będzie ważne, chociaż o tym zawsze nie myślimy” – poucza swoje dzieci duchowe św. Maksymilian.

Sprowadzenie katolickości do wymiaru materialnego i instytucjonalnego jest nieuprawnionym ograniczeniem jej do sfery łatwo ulegającej grze pozorów i retoryki. Święty Pius X mówiąc o „garstce cnotliwych, oświeconych i odważnych osób ” wskazuje na potrzebę przejścia na poziom rzeczywistości, w której uczestniczą władze duchowe – intelekt i wola konkretnego człowieka. Oddanie ich na służbę Niepokalanej jest jedynym sposobem, aby uchronić swoją duszę przed brnięciem w iluzję. Tylko konkretne, poznające i budujące rzeczywistość współczesnego społeczeństwa osoby są w stanie stawiać przed sobą i innymi jedyny cel godny katolika – służbę Niepokalanej – który jest w stanie przywrócić społeczeństwu charakter w pełni katolicki.

 

Ilustracja - archiwum Niepokalanowa.

 


[1] Józef Maria Bocheński, Wspomnienia, Wydawnictwo Antyk, 1994.

[2] Wszystkie cytaty św. Maksymiliana w tekście pochodzą z: Konferencje Świętego Maksymiliana Marii Kolbego, Wydawnictwo Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 2009.

[3] Ks. J. B. Chautard Z. C. R., Życie wewnętrzne duszą apostolstwa. Przeł. A. Szczepaniakowa. Wydawnictwo Księży Pallotynów. Warszawa 1928.