1

Szóste milczenie Maryi

“Wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do mojej”. O vos omnes qui transitis per viam, attendite, et videte si est dolor sicut dolor meus! (Lm 1, 12).

Szóste milczenie spowija Kalwarię. Pan Jezus przemawia z krzyża siedem razy. A u stóp krzyża stała Matka Boleściwa – i nie przemówiła. W pełnym poddania i miłości milczeniu patrzyła na kaźń Syna. On jak baranek poszedł na rzeź bez skargi (por. Iz 53, 7), Ona bez skargi patrzy na konanie owocu Jej łona. Jej cierpienie sięga szczytu. W boleściach rodzi swoje dzieci w porządku łaski: odkupionych grzeszników. Jest to milczenie miłości matczynej w jej dwóch wielkich znaczeniach; milczenie współczucia wobec Pierworodnego i wobec niezliczonych dzieci…

To milczenie Maryi, gdyby chcieć je streścić w jednym słowie – należałoby nazwać heroicznym. Ojcowie Kościoła wskazują, że Maryja u stóp krzyża, jakkolwiek nie umarła, wycierpiała katusze męczeństwa, stając się prawdziwie Królową Męczenników. To, że z bólu nie umarła, było cudem… Arcybiskup Fulton J. Sheen pisał:

„Niektóre radości są tak intensywne, że nawet nie wywołują uśmiechu; tak też pewne żale nie wypuszczają łez”2.

Czy Maryja u stóp krzyża wylewała łzy, czy nie – jest ciekawym zagadnieniem. Z kilku przyczyn wydaje się, że Matka Boleściwa łzy wylewała. Po pierwsze, skoro Pan Jezus płakał po śmierci Łazarza, to jakże Maryja miała nie płakać, patrząc na kaźń śmierci Jezusa? Po drugie, Kościół w swojej liturgii używa głębokiej sekwencji Stabat Mater, w której o Maryi mówi się wprost: lacrimosa – czyli wylewająca łzy. To zagadnienie, jakkolwiek głębokie i mogące posłużyć pięknym medytacjom, wychodzi jednak poza ramy naszych rozważań. To zaś, że Maryja cierpiała w milczeniu, jest pewne. Nie było rozdzierających krzyków – było rozdarte serce. Nie było lamentów – było pokorne przyjęcie Woli Bożej. Nie było gniewu i pomstowania – była cicha miłość, miłość bez granic.

Heroizm Maryi wyraża Jej postawa. Stabat Mater dolorosa… U stóp krzyża Maryja stała. W języku polskim to słowo zawiera w sobie piękną dwuznaczność – możemy je traktować albo jako czasownik, albo jako przymiotnik. Oczywiście tekst biblijny oraz poemat Jacopona z Todi używają go jako czasownika – ale polskie odniesienie do stałości nie jest bezpodstawne (zresztą również łacina i inne języki łączą „stałość” – constantia, ze „staniem” – stare). Arcybiskup Fulton Sheen, wpisując się w długą tradycję autorów piszących o Maryi jako Virgo-Sacerdos3, w stojącej postawie widzi kapłański aspekt współcierpienia Matki, która niejako składa swojego Syna w ofierze:

„Jej współpraca była tak realna i aktywna, że stała u stóp krzyża. Na każdym przedstawieniu ukrzyżowania Magdalena leży; prawie zawsze jest u stóp naszego Pana. Ale Maryja stoi; Jan to widział i był tak zdumiony, że stała wyprostowana w ciągu tych trzech godzin, że zapisał ten fakt w swojej Ewangelii”4.

W tym, że Maryja stała5, dostrzegamy więc silną i (no właśnie!) stałą wolę, która obejmuje dłuższy czas, wyrażając zarazem przeszłość i teraźniejszość, a więc ciągłość, nieustanność i niemalże wiekuistość.

„Oto postawa Matki, wyprostowanej i szlachetnej, jakkolwiek skamieniałej z bezprecedensowego cierpienia, które czyni Ją boleściwą [Mater dolorosa]”6.

W milczeniu Maryja wysłuchuje Siedmiu Słów, jakie Zbawiciel wypowiada z krzyża. Do tych słów jeszcze wrócimy, bo ich związek z Jej własnymi słowami jest ściślejszy, niż się to może wydawać. Teraz jednak, kiedy Słowo wypowiada ostatnie słowa i kiedy milknie – tym bardziej milczy Ona.

Pośród tych ostatnich słów Jezusowych jedno jest skierowane bezpośrednio do Niej. Maryja przyjmuje je w milczeniu – lecz jakże wymowne jest to milczenie! Jest ono tak pełne treści, że kardynał Ravasi w swojej książce poświęconej słowom Maryi traktuje milczącą odpowiedź Matki – być może wyrażoną lekkim skinięciem głowy, równoznacznym nowemu Fiat – jako Jej siódme słowo:

„To milczenie jest w rzeczywistości głosem (…) Jest głos rozbrzmiewający, być może słaby, lecz wyraźny – to głos Jej Syna; i jest głos wewnętrzny, głos Matki, która przyjmuje i strzeże te odwieczne słowa, aby wcielić je w życie”7.

Do tej sceny wrócimy jeszcze; już teraz jednak dobrze zapamiętajmy (aby nigdy o niej nie zapomnieć) tę pełną boleści chwilę, kiedy w milczeniu Matka Jego i nasza Matka zrodziła nas w porządku łaski: oto Matka nasza!

1 Wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do mojej.

2 F. J. Sheen, Pierwsza miłość, s. 367.

3 Łac. „dziewica-kapłan”. Oczywiście termin ten nie znaczy, że Maryja była kapłanem w znaczeniu sakramentalnym.

4 F. J. Sheen, Pierwsza miłość, s. 355.

5 Gr. eistécheisan w stronie aktywnej czasu zaprzeszłego.

6 S. M. Manelli, Stabat Mater dolorosa, s. 65.

7 G. Ravasi, Le sette parole di Maria, s. 137.

Źródło: O. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz, Milczenie i mowa Maryi, Rosa Mystica, Wrocław 2023, ss. 67-70 (CC BY-ND).

Ilustracja: Mistrz Życia Marii, Chrystus na Krzyżu (fragment), XV w., Wallraf–Richartz Museum (public domain via wikimedia).




Matka Bolesna – wzór dla cierpiących

Frederick William Faber „Matka Bolesna, wzór dla cierpiących” PDF.

W piątek przed Niedzielą Palmową, w piątym tygodniu Wielkiego Postu, w tygodniu Męki Pańskiej, obchodzimy wspomnienie Matki Bożej Bolesnej. W niektórych krajach katolickich określany jest jako Piątek Boleści i stanowi początek obchodów Wielkiego Tygodnia. Odbywa się dokładnie na tydzień przed Wielkim Piątkiem. Tego dnia skupiamy się na emocjonalnym bólu, jaki Męka Jezusa Chrystusa zadała jego Matce, Najświętszej Maryi Pannie, czczonej pod tytułem Matki Bożej Bolesnej. Z tej okazji publikujemy elektroniczną wersję książki autorstwa Fredericka Williama Fabera „Matka Bolesna, wzór dla cierpiących”. Pobierz książkę tutaj.




SIEDEM BOLEŚCI MATKI BOŻEJ. BOLEŚĆ VII

Spełniło się! smutek ustąpił radości, zniewaga chwale. Świat żywy i martwy oddał świadectwo Bogu! Bijąc się w piersi, ci co przed chwilą bluźnili, wyznawali: zaiste ten musiał być Synem Bożym.

Słońce przyćmione, skały popękane, wywołały to wyznanie Denysa poganina, sławnego astronoma: „Albo świat się kończy, albo Stwórca świata cierpi!“ Gdy tak dziwne uczucia, wstrząsały gwałtownie w tej wielkiej chwili -sercami ludzkimi, jakież uczucie napełniało wówczas serce Maryi?

Ach jedno i to samo, które nigdy nie ustępowało z serca Jej! Miłość i boleść, zdejmują z krzyża to martwe zbolałe ciało, składają na ręce Maryi, tego, który świat zbawił! Widzi Maryja Zbawcę świata, ale widzi w Nim Syna boleści swoich! Całuje z uszanowaniem te usta, które już dla Niej żadnego słowa pociechy nie mają, całuje te oczy, których promienie głąb Jej duszy rozwidniały, całuje rany tych rąk i nóg najświętszych, a strumień łez Matki wpływa w ranę serca, z której nie dawno przelał się strumień krwi najświętszej!

Skończyły się boleści Syna, nie skończyły się boleści Matki, krzyż kalwaryjski świeci jako sztandar zwycięstwa nad światem wyjarzmionym spod niewoli piekła, ale dla Maryi, ach to krzyż boleści! Świat nań patrzy z radością, Maryja patrzy z boleścią, świat na Nim odzyskał życie, Maryja na nim straciła życie, świat widzi chwałę Boga człowieka, Maryja, boleść Boga-Syna.

Maryja, jako dziecko ukrzyżowanego Boga-Człowieka, podziela radość z odkupienia rodu ludzkiego, Maryja Matka Boga-Człowieka, płacze nad umarłym dzieckiem swoim!

Najsłodszy Zbawiciel świata na krzyżu dokonał dzieło zbawienia naszego, na krzyżu tylko, ale na krzyżu obok Jezusa, każdy z nas zbawienie swoje do kona, ale chciał Jezus wszystkie boleści, swoją poświecić boleścią, abyśmy w cierpieniach naszych zawsze wzór i siłę w cierpieniach Jego znaleźć mogli.

A poświęciwszy wszystkie cierpienia, na wszystkich władzach duszy i zmysłach ciała, sam przez się, poświęcił najdotkliwsze cierpienie przez jakie serce ludzkie przechodzić może, cierpienie macierzyństwa, przez Matkę i w Matce swojej! Musiała Maryja tak kochać, jak żadna Matka kochać nie wydęła! Biedna Matko, coś utraciła dziecię serca miłości Twojej, kto Cię zrozumie, kto Cię pojmie, kto Cię pocieszy… Ach ta która wszystkich matek boleści nosiła w sercu swoim!

O gdy dziecię twoje wesołe i zdrowe, piękne i dobre, zanieś je do dziecka Nazaretańskiego, niechaj się połączy boleść dziecka twego, z boleścią Jezusa, boleść twoją z boleścią Maryi.

A jeśli wyrok Boski spełnić się ma na dziecku twoim, jeśli Bóg chce boleścią twoją okupić szczęście dziecka twego, jeśli chce, abyś serdecznymi łzami wypłakała dla siebie niebo, jeśli cię kocha i dziecko twoje taką miłością, jaką ukochał Jezusa i Maryję, stań z Maryją pod krzyżem, o tam miejsce zawsze próżne zastaniesz, bo mało kto tam spieszy; dziecko twoje z Jezusem na krzyżu, bądź ty z Maryją pod krzyżem.

I gdzie pójdziesz, do świata, ale świat cię zbędzie kilkoma słówkami, bo świat nie lubi tych, którzy płaczą, bo świat jest nieprzyjacielem Jezusa ukrzyżowanego, bo on Go ukrzyżował. Bóg nie potępia łez żalu, tylko łzy rozpaczy.

Bóg błogosławi tych, którzy krzyż błogosławią, przeklnie tych, co krzyż przeklinają. Bóg błogosławi tych, którzy płaczą pod krzyżem, nie zna tych, którzy płaczą, lecz nie pod krzyżem. A jeśli dziecko twoje zakończy bieg życia swego, jeśli serce Jego bić przestanie, ale twoje serce jeszcze żyć i bić będzie, jeśli cała światłość życia twego, jako słońce przy zgonie Jezusa się przyćmi, jeśli serce twoje jak owe skały boleścią pękać będzie, wytrwaj z Maryją pod krzyżem, o! nie uciekaj, ale kochaj i cierp!

Pod krzyżem obok Maryi, trzymając na łonie twoim to drogie ciało, z Maryją uczyń z siebie ofiarę Bogu, z tego, co masz najdroższego, z Maryją zanieś do grobu szczęście i radość twoją, czekając na wielkie ciał zmartwychwstanie! Z Maryją żyjąc, z Maryją uśniesz, Ona tymczasem będzie Matką dziecka twego w niebie, a ty bądź Jej dzieckiem na ziemi! Od Maryi ucz się kochać, od Maryi ucz się cierpieć.

***

O Maryjo! Matko moja, smutne jest serce moje, Tyś była Matką Boga; ja matką biednego człowieka, ale zawsze matką. Ty jedna zrozumiesz boleść moją, i dlatego z tą boleścią do Ciebie się uciekam. Naucz mnie jak mam cierpieć, abym w boleści mojej, nie obraziła Ciebie i Syna Twego, abym nie stała się niegodną z Tobą stać i płakać pod krzyżem Syna Twego! Odpuść mi i wybłagaj mi odpuszczenie, za te chwilowe smutki, tęsknoty. Jeśli w sercu pomimo wiedzy i woli mojej, mogłam Cię obrazić, bo ja nie chcę obrazić Jezusa Syna Twego, nie chcę, nie chcę, powtarzam i wołam z głębi rozranionego serca, nie chcę moim rozumem i sercem moim się rządzić, mądrości i miłości Twojej oddaję duszę moje,, serce moje, myśli, uczucia, wszystkie sprawy moje, dzieci moje, męża mego, żonę moją, dom mój, oddaję życie i śmierć moje. Niech się spełni na mnie, zawsze, wszędzie, i we wszystkim najświętsza wola Twoja.

Źródło: Siedem uwag o siedmiu boleściach Najświętszej Maryi Panny dla osób w smutku i utrapieniu zostających. oo. Misjonarze, 1857.

Obraz: Fresco of the Seven Sorrows of the Blessed Virgin, by Tempesta and Circignani, Santo Stefano Rotondo, Rome (ncregister.com).




SIEDEM BOLEŚCI MATKI BOŻEJ. BOLEŚĆ VI

O wy wszyscy, którzy przechodzicie tą drogą, uważcie i przypatrzcie się, czy jest boleść, która by mogła być zrównaną z boleścią moją?

Te są słowa, które Maryja bolesna Matka, do nas dzieci swoich przemawia: „Dzieci moje, ja od was nie żądam pocieszenia, bo serce moje już na tej ziemi pociechy żadnej doznać nie może, ze śmiercią Jezusa mojego, wyschło dla mnie wszelkie pocieszenia źródło.

Tego, tego jedynie dziś od was żądam, abyście serca wasze i oczy wasze ku mnie zwróciły, abyście poznały, że nie ma na świecie większej boleści, nad boleść, której doznałam przy śmierci Syna mego.

O Maryjo! boleść ta, nie była ostatnią boleścią Twoja. Nowy miecz przebije serce Twoje, bo ta włócznia, która serce Syna Twego przebije, ta włócznia przejdzie pierwej przez serce Matki. Nad tym szóstym zastanówmy się teraz mieczem, który tak boleśnie zranił serce Matki naszej. Boleści poprzedzające, jedna po drugiej następowały, ale w tej ostatniej boleści, wszystkie poprzedzające odnowiły się, sześć mieczów od razu serce Twoje przebiło.

Dosyć powiedzieć Matce: „Syn Twój umarł” aby całą Jej miłość ku zmarłemu Synowi goręcej, mocniej jeszcze jak za życia czuła, w sercu Jej odnowić.

Ach! ten Syn o Maryjo! żadnej najmniejszej nie sprawił Tobie przykrości, przeciwnie, wszelka radość Twoja od Niego Ci przychodziła. On Ciebie tak kochał, On Tobie był tak posłusznym, On Ciebie tak szanował!

„O Boże!” musiała Maryja w chwili skonania Syna swego zawołać: „Tobie ofiaruję duszę Syna Twego, Syna mego, który w posłuszeństwie i pokorze już wypełnił rozkaz Twój! uczynił zadosyć sprawiedliwości Twojej, spełnił tę największą ofiarę!”

A potem zwróciwszy się do Syna swego, patrząc na to zbolałe, już martwe ciało. „O! rany bolesne Syna mego, błogosławię was, bo przez was spełniło się odkupienie świata! Wy ciągle otwarte pozostanie cie, na przytułek i schronienie tych, którzy do was uciekać się będą! O wielu to przez owe rany błogosławione, otrzyma odpuszczenie grzechów, i na widok wasz, miłości rozpali się płomieniem.

Aby wesołości świąt nadchodzących nie mieszać, chcieli żydzi, aby ciało Chrystusa zdjęte z krzyża zostało, ale ponieważ żyjących z krzyża zdjąć nie było dozwolone, przyszli do Jezusa z żelaznymi maczugami, aby pogruchotać kości Jego, jako już byli uczynili dwom z Nim ukrzyżowanym. Widzi, widzi Maryja zbliżających się katów do ciała Syna swego, zadrżała nową boleścią i strachem, i zawołała żałośnie: „Ach! Syn mój już umarł, ach! po śmierci przynajmniej nie znieważajcie ciała Jego! Zmiłujcie się i nie dodawajcie nowych boleści nieszczęśliwej Matce”.

Ale wtem widzi żołnierza rzymskiego, cwałem prosto ku krzyżu pędzącego, osadza o kilka kroków zadyszanego konia, wypręża rękę włócznią uzbrojoną.

Zadrżała, zbladła, struchlała Maryja. Longinus uderza żelazną włócznią w bok Zbawiciela, krzyż się zatrząsł, a serce Jezusa estrem przebite zostało żelazem. Strumień krwi i wody wypłynął z tej rany otwartego serca, bo i tą ostatnią krew chciał za nas przelać.

Zniewaga była Jezusa, boleść była Maryi. „Ach“ mówi Maryja w objawieniu św. Brygidzie: „Gdy włócznię wyciągnął żołnierz, żelazo krwią było zbroczone. Na ten widok wydało mi się, jakoby serce moje przebite zostało, widząc serce Syna mego żelazem przebite”.

Cudem tylko wszechmocności Boskiej, ten okropny widok przeżyć mogła. W innych boleściach Syn Matkę pocieszał, ale w tej boleści nikt już Ją pocieszać nie zdołał.

Źródło: Siedem uwag o siedmiu boleściach Najświętszej Maryi Panny dla osób w smutku i utrapieniu zostających. oo. Misjonarze, 1857.

Obraz: Fresco of the Seven Sorrows of the Blessed Virgin, by Tempesta and Circignani, Santo Stefano Rotondo, Rome (ncregister.com).