1

Milczenie i mowa Maryi (5)

Pierwsze milczenie Maryi

“Dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem”; Virgo cogitat quæ Domini sunt, ut sit sancta corpore, et spiritu. (1 Kor 7, 34)

Milczenie spowija pierwszych kilkanaście lat Jej życia. W chwili pełnego skupienia milczenia nawiedza Ją archanioł. Milczenie i skupienie przygotowują również nas na przyjęcie Bożego Słowa i objawienie Bożej Woli. W zgiełku, w hałasie, w natłoku myśli trudno jest dosłyszeć głos Boga. Ikonografia przedstawia nam zazwyczaj Maryję w chwili Zwiastowania, pogrążoną w modlitwie. Uczy nas Ona wsłuchiwania się w głos Boga.

Matematyczka Maria Gaetana Agnesi już w wieku pięciu lat była wychwalana za swadę, z jaką mówiła w obcym języku. Podziwiamy muzyczny geniusz siedmioletniego Mozarta czy skrzypka Jaszy Heifetza. Osiemnastoletnia Joanna d’Arc swoimi przemowami budziła ducha walki w ogromnej armii. Wielcy poeci i matematycy nierzadko ogłaszali swoje największe dzieła jako dwudziestolatkowie. Maryja – milczała. Derouville pisze o Niej:

„Królowo cnót, do Ciebie się zwracam po naukę milczenia, abym mówił tylko wtedy, gdy potrzeba. Ty w wysokim stopniu posiadałaś cnotę umartwienia języka. Zatem lepiej niż wszyscy inni możesz mnie nauczyć, jak się ćwiczyć w tej cnocie”. (A. Derouville, O naśladowaniu Najświętszej Maryi Panny, s. 165)

Oczywiście, prawdą jest, że Maryja lepiej niż ktokolwiek może nas nauczyć dobrego milczenia. Trudno jednak przyłożyć do Jej milczenia miarę naszego umartwienia języka. Czym głębsze wszak życie duchowe, tym większa miłość milczenia. Czym kto jest bliżej Boga, tym chętniej słucha… Maryja wsłuchiwała się w Słowo; to dlatego Pan Jezus nie skarci Jej, lecz pochwali, kiedy kobiecie wysławiającej Jej łono i piersi odpowie: „Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” (Łk 11, 28). To czyniła Najświętsza Panna w każdy dzień swojego życia.

To czyniła również, kiedy przyszedł do Niej niebieski posłaniec. Wrócimy do tej sceny, rozważając dwa pierwsze słowa Maryi. Teraz zwróćmy uwagę na głęboką ciszę, w której one rozbrzmiały… Po pierwsze, kiedy przyszedł do Niej archanioł, Maryja pogrążona była w cichej modlitwie wewnętrznej. Po drugie, skoro przemówił do Niej, Maryja nie spieszyła się z odpowiedzią. Święty Łukasz powie o Niej, że „zachowywała” i „rozważała w swoim sercu” Boże sprawy (por. Łk 2, 19). I teraz nie inaczej czyni: „Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie” (Łk 1, 29). Święty Ambroży w sławnym fragmencie swojego komentarza do Ewangelii wg św. Łukasza pisał:

„Ucz się od Dziewicy obyczajów, od Dziewicy ucz się skromności; mówienia ucz się od Dziewicy, ucz się tajemnicy. (…) Sama była w domu, gdzie żaden mężczyzna nie mógł Jej zobaczyć; tylko Anioł mógł Ją znaleźć. Sama bez towarzystwa, sama bez świadków. Tam, gdzie żadne słowo niestosowne zgorszyć Jej nie mogło, tam Anioł Ją pozdrawia”. (Św. Ambroży, In Lucam, II, 8.)

Święty Wawrzyniec z Brindisi zwraca uwagę na szczególną godność wszystkich bohaterów tej sceny, nie pomijając nawet świętego Józefa, o którym fragment Ewangelii wspomina tylko jako o oblubieńcu Maryi. Po pierwsze, mamy tu wszystkie trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej: „posłał Bóg” – „poczniesz i porodzisz Syna” – „Duch Święty zstąpi na Ciebie”. Wielka jest także godność posła, którym jest archanioł. Ta jednak, do której posłaniec przychodzi, jest Królową Aniołów.

Kiedy Gabriel wyjawia swoje poselstwo, Maryja zapewne znów przez chwilę milczy, rozważając je – a potem zadaje swoje pytanie. Wreszcie, kiedy upewnia się, że poselstwo prawdziwie pochodzi od Boga i że prawdziwie Wolą Najwyższego jest, aby Słowo stało się ciałem w Jej łonie, Maryja przemawia. Jakże dostojna cisza otacza to najważniejsze słowo wypowiedziane kiedykolwiek przez człowieka! Jeśli w chwili wyboru papieża oczy wszystkich kardynałów wbijają się w elekta, którego dziekan świętego kolegium pyta, czy przyjmuje wybór – o ileż bardziej oczy wszystkich stworzeń winny w tej chwili patrzeć na Maryję, a ich uszy wsłuchiwać się w mające paść słowo! Zbawienie świata zawiśnie pewnego dnia na drzewie krzyża. Teraz wisi na wargach Maryi. To Jej słowo nieskończenie potężne i nieskończenie piękne będziemy rozważać później – teraz zanurzmy się w poprzedzającym je milczeniu. Ksiądz Walenty Załuski tak opisuje to milczenie:

„Maryja klęczy nieporuszona, ze spuszczonymi oczami, z rękoma na piersi na krzyż złożonymi, milcząca, prawie drżąca, choć mężna i spokojna. O, gdyby rodzaj ludzki wiedział, co się dzieje w tym ubogim domku nazaretańskim, i jaka sprawa się traktuje między Bogiem a tą Dziewicą! Od słowa Jej, jakie wyrzeknie, zależy Wcielenie Syna Bożego, a więc odkupienie świata całego. Toteż na Jej zezwolenie czeka niebo i wszystkie chóry anielskie, których ma zostać Królową, na Nią zwrócone są oczy dusz w otchłaniach będących, czekających wyzwolenia, ku Niej zwracają się serca sprawiedliwych i spojrzenia Proroków. O córko – zdają się ku Niej wołać Adam, Ewa i Ojcowie święci – o córko, daj niebieskiemu posłowi odpowiedź, przyjmij Boskiego Syna, daj przyzwolenie swoje! (…) Czeka Anioł na odpowiedź i my, o Pani, czekamy na słowo zmiłowania twego, mówi św. Bernard, my pod wyrokiem potępienia jęczący. Oto Bóg daje do rąk Twoich cenę zbawienia naszego. Skoro zezwolisz, wnet zbawieni będziemy. I Bóg sam, jak upodobał piękność Twoją, tak pragnie zezwolenia Twego, przez które postanowił świat zbawić”. (W Załuski, Żywot Najświętszej Maryi Panny, s. 72)

Źródło: O. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz, Milczenie i mowa Maryi, Rosa Mystica, Wrocław 2023, ss. 45-49 (CC BY-ND).

Ilustracja: Bartolomé Esteban Murillo, Zwiastowanie, Rijksmuseum Amsterdam (public domain via wikimedia).




Milczenie i mowa Maryi (4)

Piękna Małomówna

“Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy”
(Pnp 4, 7)

Bóg Ojciec odwiecznie wypowiada jedno tylko Słowo, a Słowo to wypowiada w milczeniu… W milczeniu także świat przygotowywał się na przyjęcie tego Słowa, skoro przyszła pełnia czasu.

Nie było to jednak milczenie całego świata. Huczały wichry, przekrzykiwali się przekupnie na fenickich targowiskach i filozofowie na ateńskich placach; wyły krwawe ofiary pogańskich obrzędów; legioniści tupali, szczękały oręże. Historia toczyła się swoim kołem i nawet w narodzie, który dziedziczył wielką obietnicę, nie bardzo zwracano na nią uwagę.

Świat pogrążony był w mroku. I zaiste trudno jest nam pojąć mrok tamtych czasów, nawet jeśli i nasze spowijają ciemności – ponieważ mrok dzisiejszy jest bardzo inny od ówczesnego. Jest poniekąd bardziej przerażający, bo nie jest ciemnością oczekiwania, ale ciemnością niewdzięczności i zapomnienia… Ale nawet jeśli jest straszniejszy – nigdy nie możemy powiedzieć, że jest gęstszy.

Mrok naszych czasów jest wszak rozpraszany lampką wieczną palącą się przy tabernakulum; jest rozpraszany Eucharystią, jest rozpraszany blaskiem Kościoła i Jego świętych. To prawda, nawet ludziom wierzącym (i głęboko wierzącym!) czasem zda się, że ciemności całkiem spowijają ziemię. Ale potem Bóg daje nam dostrzec, że jest inaczej. Mamy Kościół. Mamy Niepokalaną. Mamy Najświętszy Sakrament. A cóż mieli ludzie wtedy, przed tysiącami lat?

Grzech panował na świecie. Nie znaczy to wprawdzie, że wszyscy ludzie żyli w grzechu ciężkim – ale dostęp do łaski Bożej był dużo trudniejszy aniżeli teraz. I jeżeli ludziom wierzącym i praktykującym teraz, z relatywnie łatwym dostępem do Sakramentów, bywa tak trudno trwać w łasce, to co powiemy o tych, którzy żyli przed Chrystusem? Cyprian Kamil Norwid ujął to ze swoim niepowtarzalnym mistrzostwem:

A przeszłość jadem upita grzechowym,
A przyszłość pusta, a pomiędzy niemi
Rozpacz by chyba przegonem jałowym
Jako Lewiatan obwiła kłęb ziemi.
I co by było? myśl się sama trwoży!…
Jak bez objawu, głucha noc bez-snami,
Śmierci pustkowie… Matko Łaski Bożej,
Módl się za nami…
[C. K. Norwid, Do Najświętszej Panny Marji litanja, w: Wybór poezyj, oprac. S. Cywiński, Kraków 1924]

Taki był wówczas świat. Gilbert K. Chesterton stwierdził kiedyś – rozmyślając nad postacią św. Jerzego – że każdy z nas powinien zdać sobie sprawę, że życie pełne jest smoków i konieczności walki z nimi.

„Im szczerzej będziemy postrzegać życie jako bajkę, tym dobitniej dostrzeżemy, że sednem tej bajki jest walka ze smokiem pustoszącym baśniową krainę”. [G. K. Chesterton, The New Jerusalem, Londyn 1920, s. 159]

Nasze życie rzeczywiście jest walką ze smokiem – a wtedy, dawno, dawno temu smok rzeczywiście pustoszył naszą baśniową krainę i czynił to bezkarnie. Wisiał jednak nad nim wyrok: Ipsa conteret – Ona zmiażdży! Świat czekał na Niewiastę, która wraz ze swoim potomstwem miała zmiażdżyć łeb piekielnego węża.

Gdzież więc było owo milczenie gotowe przyjąć Słowo? Gdzież było światło mające rozproszyć mroki?

Dawno, dawno temu, kiedy świat pogrążony był w mroku grzechu, przyszła na świat Maryja, Gwiazda Zaranna, Jutrzenka naszego zbawienia. To dlatego jest czymś olśniewająco pięknym, że uroczystość Niepokalanego Poczęcia zawsze obchodzimy w Adwencie. Podobnie jak jest czymś oszałamiająco głębokim to, że w czasie Wielkiego Postu obchodzimy uroczystość Zwiastowania – a więc ten moment, kiedy w istocie zaczęła się ponadtrzydziestoletnia droga krzyżowa Słowa Wcielonego (o czym jeszcze powiemy).

Świat pędził w swoim rytmie – nie było wówczas telefonów ani internetu, ale źródeł hałasu i rozproszeń nie brakowało. Bóg zaś działał, jak to On, ze szczególnym upodobaniem w ukryciu. Nie wiemy dokładnie kiedy – czy był to rok 25, 20 czy 18 przed naszą erą… Ale wiemy coś innego: w gruncie rzeczy to właśnie był początek nowej ery. Najciemniejsza epoka dziejów ludzkości – którą rozpoczął upadek Adama – dobiegła końca, kiedy stała się Maryja. Mrok zaczął się cofać. Ciemności rzedły. Coś się zmieniło – ale w jakże głębokim ukryciu! Któż wiedział o tym, że na świat przyszła Ta, która miała zmiażdżyć głowę węża? Alicja von Hildebrand o innym poczęciu, o dniu Zwiastowania, tak pisała:

„Niezwykle znamienny jest fakt, że tajemnicę tę spowijała zasłona głębokiego milczenia. (…) Świeckie wydarzenia dokonują się często w atmosferze sensacji, natomiast Boskie tajemnice dochodzą do głosu w sposób dyskretny i ukryty. Dlatego było rzeczą stosowną, aby to oszałamiające wydarzenie pozostawało zanurzone w świętej ciszy”. [A. von Hildebrand, Przywilej bycia kobietą, s. 96]

Tak było i wtedy, gdy poczęła się Maryja. Cichość. Ukrycie. A zarazem – potęga niepowstrzymana: oto Jej życie.

Wielu mistyków i teologów, pisarzy i poetów opisywało początek życia Niepokalanej. Nie pójdziemy tu w ich ślady – raz, że nieco inny jest temat niniejszego dziełka, dwa – że wydaje się prawie profanacją po omacku dotykać najświętszych tajemnic, zwłaszcza nie mając ani talentu wielkich poetów, ani widzeń mistycznych. Święty Epifaniusz w nieco podobnym kontekście (pisząc o tajemnicy spowijającej kres życia Maryi) stwierdził:

„Pismo Święte zachowało tu całkowite milczenie z powodu wielkości cudów, aby nie uderzyć nadmiernym zdumieniem ducha ludzkiego. Co do mnie, nie śmiem o tym mówić”. [Cyt. za: R. Coggi, Trattato di mariologia, s. 75]

Dwie rzeczy wypada jednak podkreślić. Po pierwsze, aby bodaj trochę zrozumieć Niepokalaną trzeba pojąć choć trochę, czym jest grzech. Otóż obok tysięcy obrazów, jakich moglibyśmy użyć, czerpiąc ze skarbca Pisma i Tradycji, możemy stwierdzić i to, że grzech jest hałasem. Grzech jest zgiełkiem. Grzech jest potwornym zgrzytem. Grzech jest tym, co zagłusza Boży głos. A niepokalaność jest ciszą, w której Głos ten może rozbrzmiewać; jest doskonałą harmonią, w której dusza może kontemplować swego Pana, Boga i Oblubieńca; jest pokojem: pokojem między stworzeniem a Stwórcą, a co za tym idzie – także wewnętrznym pokojem panującym w człowieku. Grzech to oderwanie ludzkiej woli od woli Bożej; a jego konsekwencją jest bunt niższych stworzeń przeciwko człowiekowi oraz bunt samych naszych zmysłów przeciwko naszej woli. Wolność od grzechu jest pokojem doskonałym. Po pierwsze więc, Niepokalane Poczęcie oznacza pokój, ciszę, zjednoczenie z Bogiem, kontemplację, wolność od zgiełku i rozerwania wewnętrznego. Jeśli Bóg jest bytem nieskończenie prostym, to Niepokalana jest osobą ludzką tak prostą, jak to tylko możliwe, bo wszystko w Niej jest w najdoskonalszej harmonii podporządkowane Bogu. Cichość wzniosłej gotyckiej katedry, przez której witraże wpadają promienie słońca i w której unosi się delikatna woń kadzidła, a rozbrzmiewają pełne harmonii tony gregoriańskiego chorału – jest tylko bladym obrazem Niepokalanej.

„Bóg zechciał, aby demon nawet przez najmniejszą chwilę nie miał przystępu do Maryi; ponieważ chciał mieć święte i dziewicze tabernakulum, w którym miał przyjąć ludzkie ciało i zamieszkać” (bł. Jakub Alberione). [J. Alberione, Krótkie medytacje, s. 409]

Po drugie, co także wiąże się z ciszą, to właśnie wspomniane już ukrycie. Poczęcie Maryi było niepokalane – lecz nie było dziewicze. Maryja jest owocem miłości dwojga małżonków; przyszła na świat w sposób całkowicie normalny – tyle tylko (dobre sobie, „tyle tylko”!), że przyszła nań doskonała, pełna łaski. O czasie spędzonym przez Nią w świątyni święty Anzelm pisał:

„Ta niebiańska Dziewczynka była najdelikatniejsza, kochała święte nauki, wytrwale przyjmowała najpełniejsze nauczanie… Miała zwyczaj mówić mało, gorliwie słuchać i wypełniać polecenia; traktować wszystkich z wielką dobrocią”. [Cyt. za: tamże, s. 412.]

Ta, która zmiażdży łeb piekielnego węża, rośnie więc w ciszy ukrycia. Głęboka cisza będzie także wypełniać całe Jej życie – na dobrą sprawę, Jej siedem słów tylko podkreśla wagę tego milczenia. W znakomitym filmie o św. Tomaszu Morusie, który w Polsce znany jest pod tytułem Oto jest głowa zdrajcy, pada stwierdzenie, że milczenie kanclerza Anglii odbijało się echem w całej Europie. Milczenie Tej, która jest Stolicą Mądrości, odbija się głębokim echem w całej historii, ucząc nas czegoś, co nieuchwytne – ale jakże ważne.

Autor osiemnastowiecznego traktatu poświęconego cnotom Matki Bożej oraz ich naśladowaniu, ks. Aleksander Derouville, wkłada w Jej usta następujące słowa:

„Mój synu, milczenie moje przemawia do ciebie, wszystkie dusze pobożne bardzo dobrze rozumieją jego wartość. Nigdy nie mówiłam w takich okolicznościach, w których nie wymagała tego chwała Boża lub miłość bliźniego. Pochodziło to z wewnętrznego skupienia, które łaska sprawiła w mej duszy”. [A. Derouville, O naśladowaniu Najświętszej Maryi Panny, s. 166-167]

W klasycznym podziale wyróżnia się – przez analogię do Jej siedmiu wypowiedzi – siedem szczególnie ważnych momentów czy też okresów milczenia. Pochylmy się nad nimi w krótkich rozważaniach.

Źródło: O. Wawrzyniec Maria Waszkiewicz, Milczenie i mowa Maryi, Rosa Mystica, Wrocław 2023, ss. 37-44 (CC BY-ND).

Ilustracja: Miguel Cabrera, Dziewica Apokalipsy, Museo Nacional de Arte, Meksyk (public domain via Wikimedia)